Czy ktoś napada na rowerzystów?

Czy ktoś napada na rowerzystów?

Artykuły : 
Numer wydania: 

W połowie maja opisywaliśmy sytuację pani Beaty ze Staniszcz Małych, którą ktoś zrzucił z roweru, kiedy jechała z pracy.

- Ktoś z całej siły uderzył mnie w plecy i próbował ściągnąć z roweru - relacjonowała kobieta. - Nie puściłam roweru, razem z nim przewróciłam się na drogę, a napastnik pojechał dalej.

Pani Beata nie widziała twarzy mężczyzny, ale zapamiętała, jak był ubrany.

- Był na czerwonym rowerze - mówi. - Miał ubraną czapkę z daszkiem, szary kaptur i czarną kurtkę „bomberkę”. Miał też ciemny plecak.

Kobiecie w czasie upadku nic groźnego się nie stało.

- Chciałabym ostrzec innych ludzi - podkreśla pani Beata. - Kto wie, czego ten człowiek chciał i co mu jeszcze przyjdzie do głowy - mówiła wtedy.

Okazuje się, że w tym samym czasie doszło w gminie Kolonowskie do dwóch podobnych wypadków rowerowych, tym razem z udziałem nastolatków. Jeden miał miejsce w Kolonowskiem, drugi w Spóroku. Dwoje nastolatków - dziewczyna i chłopak po upadku z roweru z poważnymi obrażeniami głowy trafili do szpitala. Oboje nie pamiętają okoliczności wypadku.

- Nie zgłaszałam sprawy na policję, bo myślałam, że syn po prostu się nieszczęśliwie przewrócił - mówi Anna Szaton, której syn Adam trzy dni spędził w szpitalu ze wstrząśnieniem mózgu. - Nie miałam podstaw, by uważać, że ktoś brał w tym udział. Dopiero gdy dowiedziałam się o innych zajściach, zaczęłam się zastanawiać - dodaje.

Adam z rozbitą głową wrócił do domu 11 maja około godz. 18:45, a do wypadku doszło na trasie Staniszcze Wielkie - Kolonowskie. Jakieś trzy kilometry od miejsca, gdzie ktoś tego samego dnia przed 19:00 przewrócił rower z panią Beatą. Rowerzysta pokona tę odległość w około 15 minut. Po skojarzeniu tych faktów obie panie zdecydowały się w ubiegłym tygodniu opowiedzieć policji o wypadkach.

W Spóroku przy Ptasim Stawku pod koniec maja przewróciła się młoda rowerzystka i nie pamięta okoliczności zdarzenia. Bliscy dziewczyny uważają jednak, że spraw tych nie należy łączyć - w tym miejscu droga jest w bardzo złym stanie i w tym upatrują przyczyny wypadku. Sprawa nie została zgłoszona policję.

Jak dowiedzieliśmy się od komendanta komisariatu policji w Zawadzkiem, Jacka Zalejskiego, funkcjonariusze o zajściach z 11 maja dowiedzieli się w ubiegły czwartek i badają okoliczności sprawy.

Martyna Mirek

Komentarze

Odpowiedz