fbpx Bomba tykała kilka lat! | Strzelec Opolski

Bomba tykała kilka lat!

Bomba tykała kilka lat!

Artykuły : 
Numer wydania: 

W końcu wybuchła - tak można podsumować wydarzenia, które miały miejsce 21 marca w Otmicach. Po południu spokój mieszkańców zakłóciły strażackie i policyjne syreny. Kilka specjalistycznych samochodów przejechało przez wieś i zatrzymało się przy składowisku odpadów na ul. Kopernika w Henrykowie (to dzielnica wioski) - o usunięcie którego gmina Izbicko bezskutecznie walczy od kilku lat!

 

Przecież wszyscy o tym wiedzieli!

Odpady zalegające na prywatnej posesji w Henrykowie miały zostać uprzątnięte już w 2009 roku. Wtedy to gmina wydała nakaz w tej sprawie, rok potem nałożyła na właściciela terenu karę za nielegalne składowanie odpadów. Ani nakaz, ani kara nigdy nie zostały wyegzekwowane. Najpierw właściciel odwołał się od decyzji gminy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Opolu... a w listopadzie 2011 r. zmarł. Sprawa jeszcze bardziej się skomplikowała. Przez długi czas trwało ustalenie, kto przejmie po nim spadek, w tym składowisko. Gdy spadkobierca został ustalony, gminni urzędnicy wezwali go do wywiezienia odpadów. Bezskutecznie. Wójt Brygida Pytel skierowała więc sprawę do sądu. W 2016 roku Sąd Rejonowy w Strzelcach Opolskich wydał wyrok. Uznał, że właściciel nieruchomości składuje odpady w sposób, który może zagrażać środowisku, i nałożył za to wykroczenie grzywnę w wysokości... 500 zł.

 

Przez lata po Otmicach krążyły plotki, że na działkach przy Kopernika były gromadzone, a nawet zakopywane w ziemi odpady niebezpieczne.

 

- Jeżeli ktoś to widział, to powinien to zgłosić na policję - apelowała wtedy wójt. - Urząd gminy nie ma na to żadnych dowodów - powtarzała.

 

Na policję nikt nie dzwonił...

...aż do ubiegłego tygodnia. Ktoś nie wytrzymał...

 

- W czwartek, 21 marca, do Komendy Powiatowej Policji wpłynęło zawiadomienie, że na posesji w Otmicach składowane są beczki z, być może, niebezpieczną zawartością - informuje policjantka Anna Kutynia.

 

W szybkim czasie wraz ze stróżami prawa na miejscu pojawili się druhowie ze strzeleckiej komendy Państwowej Straży Pożarnej, a także ze specjalistycznej jednostki chemicznej z Kędzierzyna-Koźla. Dokładnie zbadali teren składowiska. Zalegają na nim tony folii, odpady budowlane i inne materiały niewiadomego pochodzenia. W stojącym na ogrodzonej posesji baraku kryje się ponadto kilkadziesiąt beczek, największe o pojemności 200 litrów. W metalowych pojemnikach znajdują się chemikalia, które nie zagrażają środowisku, są też beczki wypełnione materiałem sypkim, który będzie poddawany analizie...

 

- Pojemniki są szczelne, nic z nich nie wycieka - przyznał kierujący akcją mł. bryg. Paweł Poliwoda, zastępca komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Strzelcach Opolskich.

 

Po kilkugodzinnej akcji teren został ogrodzony, obecnie jest on strzeżony przez policję.

 

Jest taka instytucja jak WIOŚ

Na miejscu zdarzenia był przedstawiciel Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska.

 

- Zrobił zdjęcia i notatki. Na podstawie zebranych materiałów będziemy rozpoznawać problem. W trybie ustawy o odpadach pewnie zobowiążemy wójta, by w drodze decyzji administracyjnej nakazał usunięcie składowiska - tłumaczy Barbara Jankowska, zastępca Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

 

Gmina już próbowała zobowiązać właściciela (poprzedniego i obecnego) do zrobienia porządku. Po tym, jak już „bomba wybuchła”, prawdopodobnie na końcu łańcuszka zostanie ona - będzie musiała za własne pieniądze wywieźć wszystkie śmieci...

 

- Nie chcę myśleć o kosztach! - przyznaje wójt Brygida Pytel. - Swego czasu orientowaliśmy się w cenach utylizacji takich odpadów. To może być kwota sięgająca nawet miliona złotych. Na taką małą gminę jak nasza to ogromne pieniądze...

 

Może ten scenariusz się nie ziści? Sprawa śmieci z Henrykowa trafiła do prokuratury. Jak się dowiedzieliśmy, będzie rozpatrywana pod kątem artykułu 183 kodeksu karnego: Kto wbrew przepisom składuje (...) odpady lub substancje w takich warunkach lub w taki sposób, że może to zagrozić życiu lub zdrowiu wielu osób lub spowodować zniszczenie w świecie roślinnym, lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

 

Beata Kowalczyk

 

 

 

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Były ksiądz czeka na wyrok
Ma żal do biskupa...
List otwarty biskupa Andrzeja Czai
Burmistrzu, nie idź do sądu!
Co jest na tych hałdach?
Więzienne znaczki
„Kwiatki” na MOP-ie
Pękła rura

Odpowiedz