Bojki dlo Hanika

Bojki dlo Hanika

Artykuły : 
Numer wydania: 

Szanowny Czytelniku, już na wstępie podkreślam, że w tytule nie ma błędu. Tak właśnie brzmi podtytuł najnowszej książki Jerzego Kaufmanna „Na ołminym placu”, która cała napisana jest po śląsku. Inspiracją do napisania „bojek”, czyli bajek, był dla artysty ze Staniszcz Małych jego kilkumiesięczny syn Hanik, czyli Jasiek.

- Pewnego zimowego dnia staliśmy nad łóżeczkiem syna i moja żona powiedziała do mnie: „A ty mógłbyś jakieś bajki dla niego napisać” - wspomina Kaufmann. - Tej nocy już nie mogłem spać.

W głowie autora powstała koncepcja książki. Zaplanował, że napisze 14 bajek rytmicznych, rymowanych i w dodatku po śląsku.

- To było przed feriami zimowymi - mówi pisarz, który pracuje jako nauczyciel. - Założyłem, że każdego dnia ferii napiszę jedną bajkę i tak zrobiłem. Oczywiście później nanosiłem poprawki. Trudno zapisać niektóre słowa po śląsku.

Jerzy Kaufmann przelał śląskie słowa na papier po swojemu, wprowadził dwie litery ze śląskiego ślabikorza (słownika): ô, czyli ło oraz ō, czyli o/u. Przy każdym tekście znajduje się słownik, bo jak wiadomo nasza gwara ma to do siebie, że dla każdego terenu jest nieco inna. Tytułami bajek są śląskie powiedzonka i morały, na przykład „Zrōb sie gupi, przidziesz fraj” albo „Fto sie wstydzi, tyn sie szydzi”.

- Jest dla mnie bardzo ważne, żeby śląska mowa była używana, jestem za uczeniem dzieci śląskiego od urodzenia - mówi. - Sam byłem tak wychowywany, a dziś jestem nauczycielem języka polskiego.

Książka Kaufmana powstała, jak mówi, dla dzieci oraz dla gwary. Autor wypowiedział też wojnę grafice komputerowej i sam narysował obrazki do książki. Zeskanował je i wraz z tekstem wysłał wydawcy. Publikacja jest wyjątkowa. Osoby zainteresowane książką odsyłamy bezpośrednio do autora.

MM

W wydaniu papierowym przeczytasz także: 
Czy gmina rozwiąże problem?
Papier i farby...
Po co te blachy?
Powrót do przeszłości

Odpowiedz