fbpx Bo się nie za to suła | Strzelec Opolski

Bo się nie za to suła

Bo się nie za to suła

Artykuły : 
Numer wydania: 

Zmiana organizacji ruchu wprowadziła wiele zamieszania

Wyjazd z Kauflandu dzień przed świętami był zapchany ponad wszelką miarę. Nic dziwnego, bo dla mieszkańców osiedla i okolic oraz dla wszystkich, którzy korzystali ze sklepowego parkingu, by odwiedzić groby bliskich, to najwygodniejsza droga. Wiadomo co w okolicach święta zmarłych dzieje się na polskich drogach. Policja od lat z dużymi sukcesami prowadzi w te dni akcję „Znicz”. Każdego roku słyszy się o dziesiątkach pijanych kierowców wyłapanych na drogach i tysiącach piratów, którzy ze spuszczonym nosem odjeżdżali ze sporym mandatem do zapłacenia. Strzeleccy policjanci także wzięli sobie akcję „Znicz” do serca…

- Wzorem lat ubiegłych, tuż przy cmentarzu parafialnym w Strzelcach Opolskich zmieniana jest organizacja ruchu, żeby usprawnić przepustowość tego odcinka – powiedział Dariusz Witkowski z Wydziału Ruchu Drogowego KPP w Strzelcach Opolskich. - Od wyjazdu z ulicy Opolskiej do skrzyżowania z Sosnową obowiązuje ruch jednokierunkowy, czyli kierowcy wyjeżdżający z parkingu przy sklepie Kaufland na ulicę Strzelców Bytomskich muszą skręcić w lewo. Taka organizacja ruchu obowiązywała od środy, 31 października, od godziny 14.00 do piątku, 2 listopada.

Ruch jednostronny obowiązuje na tym odcinku w okresie świąt od kilku lat. Z tym, że jeszcze rok temu miało to swoje uzasadnienie – Strzelców Bytomskich na tym odcinku nie była zbyt szeroka, przy nadmiarze samochodów łatwo o korek, a miejsc parkingowych w okolicy było jak na lekarstwo.

Tuż za wyjazdem z parkingu policjanci ustawili się w radiowozie i kasowali wszystkich, którzy skręcili w prawo, w kierunku szpitala. Przy wjeździe na ulicę Strzelców Bytomskich stał znak zakazu wjazdu. Dla aut skręcających z parkingu marketu znak nakazu skrętu w lewo postawiono, ale świadkowie twierdzą, że był on zupełnie niewidoczny. Nie przeszkadzało to jednak policji na wyłapywanie kierowców, którzy nie podporządkowali się nakazowi i wlepianie im mandatów. Elżbieta M. (nazwisko do wiadomości redakcji), podobnie jak kierowcy innych samochodów, również została ukarana. Otrzymała mandat opiewający na kwotę 50 zł oraz 5 punktów karnych. Zgodziła się, bo uznała, że widocznie musiała znak przeoczyć. Tych którzy chcieli dyskutować z policjantem, funkcjonariusz pytał, czy chcą może mandat za 250 zł. Kolejka do okienka, czyli spuszczonej szyby radiowozu trwała około godziny. Sytuacja zupełnie jak w mięsnym w latach 80-tych. Trwało to tak długo, ponieważ wypisanie każdego mandatu zajmowało funkcjonariuszowi 15 minut... Kierowców bulwersował też fakt, że przy tak nagłej reorganizacji ruchu policjanci chwycili od razu za mandaty, zamiast pouczać wcześniej kierowców.

Rozporządzenie w sprawie zmiany organizacji w takim przypadku ruchu wydaje burmistrz. Jego służby są też odpowiedzialne za oznakowanie okolicy tak, żeby kierowcy nie mieli wątpliwości którędy mogą jechać. Pomimo że oznakowanie wykonano, kierowcy mieli problemy. Dlaczego? Znak informujący o wjeżdżaniu na ulicę jednokierunkową (od strony ul. Opolskiej) oraz zakaz wjazdu znajdujący się przy skrzyżowaniu Strzelców Bytomskich z Sosnową był postawiony w widocznym miejscu. Jednak ten nakazujący skręt w lewo przy wyjeździe z parkingu przy Kauflandzie na ulicę Strzelców Bytomskich był ustawiony w mało widocznym miejscu. Nasuwa się też pytanie, czy konieczna była zmiana organizacji ruchu – w zeszłym tygodniu oddano do użytku po remoncie właśnie ten odcinek ulicy – jest ona teraz szersza, przybyło miejsc parkingowych?

Jednym ze złapanych na wykroczeniu był… burmistrz Tadeusz Goc. Stał w kolejce wściekły, jak i inni kierowcy. Burmistrz wykonał telefon i wkrótce znak zdemontowano. Jednak jako jedyny z zatrzymanych - mandatu nie dostał – twierdzą wzburzeni kierowcy.

- Na ulicę Strzelców Bytomskich pojechałem służbowo. Na moje polecenie kierowca, bo sam nie prowadziłem samochodu, ominął sznur czekających pojazdów i po rozmowie z policją podjąłem decyzję o przywróceniu normalnej organizacji ruchu na tym odcinku – powiedział nam burmistrz Tadeusz Goc.
- W środę od godziny 14-tej mieliśmy telefony od mieszkańców, że policja łapie wszystkich, że tworzą się korki oczekujących na zapłacenie mandatów a samochody tarasują przejazd – powiedział burmistrz Ginter Kostrzewa. - Po interwencji burmistrz Goc cofnął, o godzinie 15.30, decyzję o przywróceniu normalnej organizacji ruchu. Ustalił też z komisarzem Kutynią, że policjancie nie będą karać kierowców nie stosujących się do przepisów pomimo, że służby miejskie potrzebowały kilkunastu minut, żeby zdemontować felerny znak.

[img_assist|nid=544|title=|desc=|link=popup|align=left|width=150|height=105]Po powrocie do domu Elżbieta M. przyjrzała się mandatowi. Kwadrans na jego wypisywanie i skupienie się nad tekstem nie na wiele policjantowi się zdały. Mandat otrzymała za to, że „nie za to suła się do znaku BZ ul. Strzelców Bytomskich” (pisownia oryginalna). Za to u dołu widnieje fantazyjny i nieczytelny podpis. Przypomina się kilka dowcipów o tym, dlaczego policjanci chodzą parami...

- W przyszłym roku raczej nie będziemy zmieniać organizacji ruchu na tym odcinku – powiedział burmistrz Kostrzewa. – Jak się okazało, nie jest to potrzebne.
Agnieszka Pospiszyl, Romuald Kubik

Komentarze

Odpowiedz