25 lat za życie Michała Domereckiego

25 lat za życie Michała Domereckiego

Artykuły : 
Numer wydania: 

25 lat pozbawienia wolności - taki wyrok usłyszał zabójca strzeleckiego biznesmena Michała Domereckiego.

W maju 2015 roku w Strzelcach doszło do morderstwa znanego biznesmena Michała Domereckiego. W tym dniu Piotr J. pojawił się w mieszkaniu Domereckiego, gdzie wyciągnął nóż i zadał jeden cios - prosto w serce, po czym wyszedł z mieszkania i udał się na komendę. Tam przyznał się, że kogoś zabił, ale nie chciał powiedzieć policjantom kogo, twierdząc, iż powie dopiero o godz. 19.00, bo do tego czasu na pewno ofiara zdąży się wykrwawić. Sprawca był wtedy pijany.

W czerwcu Piotr J. stanął przed Sądem Okręgowym w Opolu. Prokurator żądał dla niego kary 25 lat więzienia, rodzina zabitego, występująca w sprawie jako oskarżyciele posiłkowi – dożywocia. Sąd orzekł 15 lat pozbawienia wolności. Za dobre sprawowanie zabójca mógłby wyjść po 10 latach.

Rodzina jednak domagała się większej kary. We wrześniowym numerze „Strzelca” opublikowaliśmy wywiad z synem zabitego - Bartoszem Domereckim, który nie zgadzał się z wyrokiem sądu i domagał się większej kary.

- Jeśli zasądzony wyrok zostanie podtrzymany, to za 9 lat Piotr J. będzie mógł wyjść na wolność. Boję się tego. Boję się o swoje życie. Boi się moja siostra, nasza mama, przyjaciele... Czego się boimy? Że znów kogoś zabije - mówił syn zamordowanego. Rodzina założyła stronę na portalu społecznościowym Facebook pn. „Walczymy o sprawiedliwy wyrok”.

Prokurator, oskarżyciele posiłkowi ale także obrońca oskarżonego Piotra J. złożyli apelację. Sprawa trafiła do sądu we Wrocławiu. Dwudziestego pierwszego grudnia 2016 roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zapoznał się ze sprawą, ale ze względu na jej zawiłość, rozprawa została odroczona do 29 grudnia. Tego dnia zapadł ostateczny wyrok...

- Sąd Apelacyjny we Wrocławiu wymierzył oskarżonemu Piotrowi J. 25 lat pozbawienia wolności - mówi Witold Franckiewicz, rzecznik Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu. - Sędzia uznał, że kara 15 lat więzienia jest zbyt niska w stosunku do czynu. Oskarżony nie wykazał się żadną skruchą po zabójstwie i był świadomy tego co robi - dodaje.

- Nareszcie sprawiedliwości stało się zadość i dopiero sąd we Wrocławiu potraktował nas poważnie - mówi rodzina zamordowanego. - Nic nie zwróci nam taty, ale mamy nadzieję, że teraz odpoczywa już w pokoju. Bardzo trudno jest w tym kraju walczyć o sprawiedliwość, szczególnie gdy morderca ma dobrego i znanego adwokata. Przez te prawie dwa lata zostaliśmy wykończeni psychicznie. Na szczęście sprawiedliwość istnieje, ale trzeba o nią bardzo mocno walczyć - dodają.

Beata Baryga

Odpowiedz